Mija 25 lat od wprowadzenia zapisów wykreślających możliwość posiadania małej ilości narkotyków na własny użytek. Nie budzi wątpliwości, iż w ostatnich latach marihuana cieszy się wśród społeczeństwa niezwykłą popularnością. Jednakże polskie przepisy prawa nie legalizują jej posiadania, z pewnymi medycznie dopuszczalnymi wyjątkami.
Zacznijmy od definicji
W pierwszej kolejności wskazać należy, że marihuana w powszechnym rozumieniu, to pojęcie odnoszące się do suszonych czy sfermentowanych żeńskich roślin konopi zawierających substancje psychoaktywne z grupy kannabinoli.
Zagadnienie legalizacji marihuany jest niezwykle złożone zarówno pod względem prawnym, jak i medycznym. Bez wątpienia, znajdujące się w obrocie farmaceutycznym tzw. recepty na trawkę, stanowią krok milowy wobec zwiększenia dostępności do tego rodzaju substancji.
Z punktu widzenia lecznictwa, jej zastosowanie jest dosyć znacznie ograniczone, do stanów, w których standardowe leczenie zawodzi lub w leczeniu paliatywnym – czyli nacechowanym na łagodzenie skutków choroby, która niechybnie prowadzi do śmierci. W ostatnim czasie króluje jednak zastosowanie „Off Label”. Natomiast, długotrwałe używanie THC jest w stanie spowodować uzależnienie, może również wywołać groźne
psychozy.

Marihuana medyczna a uliczna, czym się różnią?
Głównie mocą. Z tym, że to ta medyczna jest zazwyczaj mocniejsza, ponieważ z założenia profesjonalna hodowla jest w stanie uzyskać lepsze parametry zawartości substancji psychoaktywnej niż nielegalna uprawa. Zakładając, że diler nie nasączył suszu dodatkową substancją, co czasem ma miejsce, to że kupimy trawkę w aptece, wcale nie uchroni nas przed negatywnymi skutkami jej zażywania. Nie łudźmy się. Ryzyko istnieje i musimy mieć tego świadomość. Jednak w większości przypadków, to co najbardziej budzi strach, to perspektywa, że zostaniemy z marihuaną złapani. Tymczasem w amerykańskim czasopiśmie Addiction, opublikowane zostały badania przeprowadzone wśród obywateli USA od 1979 r., wskazujące iż aktualnie w Stanach Zjednoczonych więcej osób zażywa marihuanę niż spożywa alkohol. Można stwierdzić, że Amerykanie palą jointy niczym papierosy. Faktem jest, że substancja ta, co do zasady, jest na terytorium USA uznawana za legalną.
Marihuana a prawo
Na gruncie obowiązujących przepisów, poza Kodeksem Karnym czy Kodeksem Wykroczeń, regulujących najczęstsze przypadki związane z tego substancjami psychoaktywnymi, należy zwrócić uwagę na Ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Ustawa ta zawiera w szczególności przepisy dotyczące odpowiedzialności karnej za posiadanie, wytwarzanie czy rozpowszechnianie narkotyków. Ponadto, ustawodawca dołączył do niej wykazy środków odurzających z ich klasyfikacją. Przy czym wskazać należy, że szczegółowy wykaz substancji zgodnie z ww. ustawą znajduje się w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw zdrowia.
Zgodnie z art. 62 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, kto wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli przedmiotem czynu jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Należy podkreślić, iż termin „posiadanie” jest rozbieżnie interpretowany. W rozumieniu doktryny posiadaniem jest zatem każdy fizyczny kontakt ze środkiem odurzającym lub substancją psychotropową, który polega na chociażby momentalnym nimi dysponowaniu.
Poniekąd absurdem prawnym, na który warto w tym miejscu zwrócić uwagę, jest fakt, iż w Polsce posiadanie środka odurzającego lub substancji psychotropowej w rozumieniu ww. ustawy jest zabronione, jednakże bycie pod jej wpływem już nie.
Przewidywany przez ustawodawcę wachlarz konsekwencji prawnych, stanowić ma realną, odczuwalną dolegliwość i przestrogę na przyszłość. Kara ma bowiem wychować sprawcę i przeciwdziałać popełnianiu przez niego w przyszłości czynów karalnych, a ponadto docierać do świadomości społecznej i tym samym przeciwdziałać popełnianiu tego rodzaju czynów przez obywateli.
Skąd więc zamysł liberalizacji konopnej?
Celem ustawodawców w przypadkach legalizacji marihuany jest przede wszystkim ograniczenie czarnego rynku i przestępczości narkotykowej, ograniczenie handlu rozcieńczonymi lub toksycznymi substancjami oraz zmniejszenie liczby osób zażywających.
W tym miejscu wspomnieć należy o ustawie o konopiach indyjskich w Niemczech, która stanowi punkt zwrotny w polityce narkotykowej dotyczącej marihuany w sąsiadującym Polsce kraju. Od 1 kwietnia 2024 r. posiadanie niewielkiej ilości marihuany, prywatna uprawa i konsumpcja tego narkotyku stała się legalna – ale tylko dla osób powyżej 18. roku życia i z pewnymi ograniczeniami.
Wcześniej marihuana została zdekryminalizowana w Czechach, co oznacza, że posiadanie określonej ilości tej substancji, dokładniej do 15 gramów, nie jest traktowane tam jako poważne przestępstwo. Powyższe nie oznacza jednak, że w Czechach jest legalne „zioło”, ponieważ posiadanie marihuany nadal jest uważane za czyn zabroniony, a nadmierne ilości mogą prowadzić do konsekwencji prawnych.
Czy grożące kary za chociażby posiadanie „jointa” w Polsce, są adekwatne i znajdują społeczną aprobatę czy dezaprobatę obywateli?
Na powyższe pytanie ciężko udzielić poprawnej odpowiedzi. Można pokusić się o stwierdzenie, że substancje psychoaktywne eliminują dziesiątki, przede wszystkim młodych, ludzi z normalnego życia. Z drugiej strony narkotyki oraz „dopalacze” i powiązana z nimi przestępczość, najczęściej zorganizowana, stanowią jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa i porządku publicznego państwa. Natomiast zwolennicy stoją na stanowisku, że marihuana jest zdrowsza niż chociażby alkohol, a jej następstwa medyczne są poniekąd mniej złośliwe niż po innych substancjach.
Wiele wątpliwości wśród społeczeństwa budzi również powszechna dostępność alkoholu, jego wielokrotne reklamowanie w telewizji czy Internecie, chociaż jego spożywanie rodzi szereg negatywnych konsekwencji zdrowotnych. Mimo regulacji ustawowej, albowiem polski ustawodawca wyróżnia także Ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, alkohol od lat cieszy się wysoką aprobatą w społeczeństwie, a odsetek spożywania tej substancji jest zatrważający. Jednakże posiadanie przykładowo piwa w miejscu publicznym rodzi zdecydowanie mniejsze konweniencje prawne niż posiadanie jointa.
Co więcej, corocznie, przed majówką dyskonty przeprowadzają sprzedaż hurtową alkoholu dla klientów detalicznych, często zawyżając sztucznie cenę pojedynczej puszki piwa. Podczas gdy paradoksalnie, w przeciwieństwie do marihuany, doustnie alkoholem nie wyleczy się niczego.