Teatrum iuridicum…

Sale sądowe! Miejsce, gdzie „wszystko się zaczyna” (a dla niektórych też i kończy), skąd bije niewyczerpane źródło znacznej części anegdot przez nas przywoływanych. Oto ich kolejna próbka:

Tuż przed posiedzeniem aresztowym doszło do komplikacji technicznych, utrudniających jego przeprowadzenie – niespodziewanie odcięto w budynku sądowym prąd. Czas naglił, stąd przewodniczący składu zarządził odręczne protokołowanie. Wszystko szło bez zarzutu, aż do momentu podpisywania protokołu. Trzymając dokument w ręku sędzia, nieco zaskoczony, zaczepia protokolanta, niegrzeszącego – jak się okazało – ani znajomością, ani praktyczną umiejętnością zastosowania pisma technicznego: „Panie Piotrze, co to jest? Jakieś esy-floresy mi pan daje.”. Niezbity z tropu sekretarz odpowiada: „Panie sędzio, to jest tylko… wizualne odzwierciedlenie zawiłych myśli.”.

* * *

W czasie rozprawy rozwodowej doszło do ostrej wymiany zdań między powódką a pozwanym, stającymi bez profesjonalnych pełnomocników, którzy mogliby ogólnej awanturze zapobiec. Pozwany nie wytrzymał insynuacji o jego rzekomej zdradzie i wybuchnął „Ty tępa raszplo! Tobie to należałoby wytoczyć proces myślowy!”, czym dał wyraz znajomości myśli (co najmniej) nieuczesanych.

* * *

W trakcie przedstawiania ustnych motywów rozstrzygnięcia w sprawie rozwodowej sprawozdawca wskazał, że powódka – wbrew podnoszonym twierdzeniom – swoim zachowaniem wobec osób trzecich płci przeciwnej stworzyła pozór cudzołóstwa. Zdziwienie powódki było tak wielkie, że niezamierzenie wykrzyczała: „Ale że jak… Dawałam na niby!?”.

* * *

W toku posiedzenia przygotowawczego pełnomocnik strony co chwila wstaje i oświadcza „Protestuję!”, tak jakby sam nigdy nie chciał sprawy pomyślnie zakończyć. Już nawet jego mocodawca miał tego dosyć i kolejny protest skwitował stwierdzeniem: „Co z pana taki protestant? Przecież to katolicki kraj.”.

O autorze

W działach: In Gremio 176

Przewijanie do góry