…miłośnicy brytyjskich tzw. dramatów sądowych z rozrzewnieniem wspominają odcinek drugi serii trzeciej legendarnego serialu Rumpole of the Bailey zatytułowany Rumpole and the Golden Thread z 1983 r. W nim bowiem główny bohater – Horacy Rumpole (Leo McKern) wygłasza jedną z najważniejszych mów obrończych swej kariery. Przypomnijmy ją w części:
Jeśli mogę ująć rzecz w ten sposób, Wysoki Sądzie, nie jest to zagadnienie dotyczące wyłącznie prawa stanowionego, lecz kwestia naszego prawa zwyczajowego. Kiedy Londyn będzie już tylko wspomnieniem, a Old Bailey (Centralny Sąd Kryminalny dla Anglii i Walii z siedzibą w Londynie – przyp. red.) popadnie w pierwotne, piekielne czeluści, mój kraj będzie zapamiętany dzięki trzem fenomenom – brytyjskiemu śniadaniu, Oxford Book of English Verse (antologia poezji angielskiej – przyp. red.) i domniemaniu niewinności. To jest złota nić, która przewija się przez całą historię naszego prawa karnego.
Wspaniała ta nić zdobi brytyjskie rozumowania prawnicze po dziś dzień.
Pomyślmy, czym byłaby utkana nić biegnąca przez całą historię naszej, szczecińskiej togowej działalności. Jakie zalecenia można by doń wpleść?
Wydaje się, że następujący dekalog mógłby zostać dość zaakceptowany:
Primo, wynagrodzenia bierz więcej, niż ci się wydaje, że się należny – na koniec dnia i tak będzie go za mało.
Secundo, wynagrodzenia bierz z góry, nigdy z dołu („adwokat po sprawie, jak d… po zabawie”).
Tertio, jak już musi („czasami człowiek musi, inaczej się udusi… u-du-siiii”) podebrać klienta koledze, to zrób to tak, żeby (a) on się nie zorientował, (b) rzecznik dyscyplinarny się nie zorientował, (c) będąc radcą prawnym podbierać adwokatowi, a będąc adwokatem – radcy prawnemu, wtedy, o zgrozo, nie popełniasz deliktu (art. 50 ust. 3 KERP, § 34 ZZEAiGZ), co wymaga zresztą interwencji uchwałodawczej.
Quarto, przygotuj sprawę (zwłaszcza pismo ją inicjujące) tak, żeby sąd nie musiał myśleć – gdy sąd zaczyna myśleć, całkowicie tracisz kontrolę nad biegiem sprawy i jej wynikiem.
Quinto, jak można problem rozwiązać prościej niż bardziej zawile, to rób prościej; inaczej – patrz quarto.
Sexto, klientowi wierz w to, co mówi – inaczej nie sposób reprezentować jego interesów; jednak zanadto mu nie ufaj. Pełnomocnik jest częściej oszukiwany niż współmałżonek klienta w przeddzień rozwodu. Ergo, do słów każdego klienta naucz się stosować współczynnik prawdy od niemalże 0 do nigdy niepełnej jedności.
Septimo, nigdy nie myl mówienia sobie po imieniu z mówieniem sobie na „ty”. Inaczej brzmi „Panie Zbyszku, nie poszła nam ta sprawa” niż „Krycha, ale to zje****ś!”. Kokieteria apostrofy niebezpiecznie obniża gardę adresata.
Octavo, do własnych uchybień lub niepowodzeń przyznawaj się klientom niezwłocznie – drobne kłamstwa („sprawa jest w sądzie”, gdy nie zacząłeś pisać pozwu) wychodzą na jaw w najmniej oczekiwanym momencie; być może nie uchroni cię to przed utratą klienta, ale dyscyplinarki raczej unikniesz.
Septimo, najważniejszym dowodem w procesie, nawet myślowym, jest dowód z oględzin ustawy.
Decimo, prowadząc sprawę budowlaną bacz na trzy złote zasady procesu budowanego – termin odbioru jest instrukcyjny, budżet jedynie szacunkowy, a projekt i tak jest do zmiany. Przypominaj o nich klientom na każdym kroku; inaczej – patrz octavo.
Ku pamięci przyszłych pokoleń szczecińskich prawników zebrał i wstępem opatrzył
Mecenas Jan Maria Togowy