Piszę, kierowana estymą do Pana Sędziego Macieja Strączyńskiego, który po ciężkim urazie głowy – walczy o życie.
Piszę pełna podziwu dla Sędziego – p. A., który będąc w ciężkim stanie – wrócił do życia. W środowisku medyczno-prawniczym określa się to jako cud.
Piszę także w swoim imieniu, bo po rzekomo dwukrotnych udarach mózgu w przebiegu tzw. Zespołu Binswangera – jeszcze żyję. Co prawda nie chodzę, ale należy być optymistą. O to niechodzenie miałam do Stwórcy – w ramach kryzysu wiary – pretensje, ale po przeczytaniu Księgi Hioba – spokorniałam.
Piszę wreszcie, bo wpadł mi w ręce nr 178 lipcowo-sierpniowy 2025 „In Gremio”.
Pan Sędzia M. Strączyński i moja skromna osoba pisaliśmy do „In Gremio” od chwili powstania tego periodyku, tj. od 2004 roku pod redakcją mec. Romana Ossowskiego. Pan Sędzia pisał często, mądrze, pięknie i dowcipnie. Ja pisałam rzadziej, ale swoimi felietonami starałam się przybliżyć środowisku prawniczemu problemy medyczne, głównie psychiatryczne, z którymi obie strony spotykały się.
Redaktorzy naczelni z czasem zmieniali się, szata graficzna „In Gremio” i jego czasokres – też. Autorzy artykułów i felietonów z dojrzałych prawników przekształcali się w ludzi młodych łącznie ze studentami prawa. Obecnie pod redakcją młodej Pani mecenas firmującej okładkę pisma nr 178 stawia w słowie wstępnym pytanie: „czy potrafimy jeszcze rozmawiać ponad linią podziału”. Chyba nie potrafimy. Czy kiedykolwiek – śledząc historię naszego kraju – potrafiliśmy? Tylko w skrajnych, niepolitycznych przypadkach, jak ostatnio pozbawienie życia portierki w Uniwersytecie Warszawskim. Cała Polska mówiła jednym głosem: ukarać go. I cisza. Biedny, chory chłopiec, „Wilkołak”, ujawniający tzw. paragnomen w przebiegu przypuszczalnie schizofrenii paranoidalnej. Ale to nic. Przy całej sympatii dla Pani Redaktor Naczelnej mamy jako „Temat numeru” nr 178 artykuł p. Sędziego Arkadiusza Krupy „W klinczu”. Bo tak brzmi tytuł tego artykułu. Pan Sędzia A. Krupa jest uroczym, inteligentnym Panem, który dał się poznać jako dowcipny autor felietonów na łamach „In Gremio”, „Rzeczpospolitej” i jako autor obrazów. Nigdy nie krył swoich sympatii politycznych. Ale żeby tak od razu? W swoim artykule A. Krupa cytuje przy tym W. Warthona: „jedyne, co nas łączy to walka o to, kto lepszy”. Panie Sędzio, sam Pan na to pytanie sobie i nam odpowiedział. 01.06.2025 to to była „traumatyczna data”? To przede wszystkim Dzień Dziecka, imieniny Konrada i urodziny stryja mojego syna. Nie wiem, czy kandydat „obywatelski” ma twarz tępego boksera z dużą klatą. Oj, nie widział Pan tępych, torpidnych twarzy. Nie wiem też, iloma językami włada drugi kandydat – w Pańskiej ocenie – „poliglota” o aparycji zmęczonego, filmowego amanta. Takim amantem był ojciec p. Rafała – Andrzej Trzaskowski.
Jazzman, wirtuoz fortepianu, w którym podkochiwałyśmy się w okresie licealno-studenckim. Andrzej T. i Krzysztof Komeda-Trzciński to byli muzycy, o których mówił świat. A jeśli chodzi o te nieszczęsne wybory, to czy tak czy inaczej – zawsze będzie źle. My, naród słowiański z reguły walczyliśmy z przeważającymi siłami wroga, zawsze byliśmy podzieleni i każdy Polak miał na ten sam temat odrębne zdanie. Tak było, jest i chyba będzie. Taka jest nasza historia. „Liberum veto”, Rejtan, dyskusje na temat powstania warszawskiego, obławy augustowskiej to przykłady, jak nie potrafimy porozumieć się ponad podziałami. Dlatego tym, którzy wyznają wartości tradycyjne będzie odpowiadał kandydat „obywatelski”, a tym, którzy są tolerancyjni i nowocześni – „poliglota”. Ale są ludzie światli, inteligentni, wcale nie z okolic wschodniej Polski, którzy głosowali na kandydata „obywatelskiego”. I prymitywni, prostaccy, niewykształceni m.in. ze ściany wschodniej, głosujący na „poliglotę”. Dlaczego? „Bo tak”. Czy znali program jednego i drugiego? Nie. To dlaczego tak? Bo mi się podobał i koniec. T. Lis powiedział kiedyś, że Polacy to naród nie głupi, ale bardzo głupi. Tak bym nie powiedziała, ale media – m.in. i T. Lis – są w głównej mierze odpowiedzialne za polaryzację tego społeczeństwa. Na razie – nic się nie zmieni. Na pewno my, stare, tradycyjne pokolenie musimy odejść i nie bawić się w tzw. głosowanie. Musi natomiast dojść do głosu pokolenie ludzi młodych, mających inne priorytety. Czy dobre? Patrząc na sposób kształtowania nastolatków, lektury, które winni przeczytać, poziom matur, które mają zdać, studia, które winni skończyć itd. – to wątpię.
Dlatego czytając w „In Gremio” artykuł A. Matysiaka – parafrazując ex-prezydenta – chciałoby się rzec: młody człowieku, w przyszłości – psychiatro, nie idź tą drogą, którą idzie większość twoich młodych kolegów, już psychiatrów lub in spe. Bo większość specjalizacji medycznych traktowana jest jako interes dochodowy, a nie – jak nas uczono – jako Służba Choremu.
Wracając do wyborów, w naturze naszego rodaka leży przekora i bunt przeciwko wszystkiemu, co nie jest po naszej myśli. Wygrał kandydat „obywatelski” – będzie awantura i stałe animozje pomiędzy rządem a prezydentem. Wygrałby „poliglota”, to dopiero byłaby awantura: rząd plus prezydent i część społeczeństwa.
A może w ogóle nie dorośliśmy do demokracji? Sam Platon nazywał demokrację ustrojem podłym i przeciwstawiał ją nieskazitelnej monarchii. A może tak jak w R. powinniśmy mieć jednego wodza i jego autorytarne rządy. Wówczas tworzylibyśmy tzw. podziemie, „bibułę”, byłyby aresztowania, więźniowie polityczni i historia toczyłaby się od początku. Tylko nas, starych już by nie było. Tworzyliśmy życie, tak jak potrafiliśmy. Teraz o nie walczymy. I na razie nikt z nas nie decyduje się na tzw. eutanazję, opisaną przez mec. Lwa M. Lizaka w „In Gremio” nr 178. Może nasi bohaterowie z pierwszych stron tego felietonu pewnie i to rozważali. I nie dlatego, że odwoływanie się do norm religijnych – jak pisze L.M. Lizak – jest passé. Ale dlatego, że wola życia jest jedyna w swoim rodzaju. A wybory? Z czasem – jak pisze p. Sędzia A. Krupa – będą przykrywane przez inne wydarzenia. Czas pokaże, jakie one będą.
Zmarł Ozzy O. Idol naszej młodości, rówieśnik, solista grupy B.S., gwiazda koncertu 05.07.2025 roku w Birmingham. Odszedł nie w wyniku eutanazji, a z powodu powikłań w chorobie Parkinsona.