Pomiędzy zmysłową radością a pokojem duszy.
Pozostaje człowiekowi tylko niepokojący wybór
Friedrich Schiller
W ciągu minionych siedmiu stuleci – od owego ranka, kiedy królowa Kastylii Izabela u boku swojego kochanka kardynała Pedro Gonzálesa de Mendoza udała się konno na wojnę, aż do wieczora, kiedy Diana księżna Walii znalazła śmierć u boku Dodiego al Fayeda – los wiarołomnych królowych był tak różny, jak one same.
Większości władczyń wspólne były nieszczęśliwe małżeństwa i pustka życiowa. Ziarno niewierności królowej zostaje zawsze zasiane podczas pertraktacji małżeńskich, które przywiązują kobietę do mężczyzny „niepasującego” do niej zarówno charakterem jak też wykształceniem.
„Jesteście szczęśliwe, bo możecie poślubić kogo chcecie” – powiedziała w 1771 roku do swoich dam dworu królowa Danii i Norwegii Karolina Matylda Hanowerska, która wyszła za mąż za niskiego wzrostem i cierpiącego na schizofrenię króla Christiana VII. „Gdybym była wdową, zrezygnowałabym z tronu i resztę życia spędziła z mężczyzną, którego kocham.” Był nim osobisty medyk władcy Johann Friedrich von Struensee. W trakcie balu maskowego w kopenhaskim zamku aresztowano jednak jej kochanka. Po zainscenizowanym procesie on skończył na szafocie, gdzie w niebieskim aksamitnym kaftanie z perłowymi guzikami i w różowych jedwabnych spodniach do kolan wstępował na ociekające jeszcze krwią miejsce swojego poprzednika. Musiał uklęknąć i prawą rękę, która odważyła się dotykać królowej – położyć na małym pieńku a głowę na dużym pod gilotyną. Kiedy kat odciął kończynę, Struensee podniósł się zwijając z bólu a krew spływała z kikuta. Pomocnik kata przycisnął jego głowę z powrotem do pieńka, aby zadać śmiertelne uderzenie.
Karolina Matylda podzieliła los swojej prababki, księżniczki Hanowerskiej Zofii Doroty. Ironia losu sprawiła, że zmuszono ją do rozwodu z królem i zesłano do zamku w Ahleden w Dolnej Saksonii, gdzie sto lat wcześniej urodziła się Zofia Dorota. Jej małżeństwo pozbawione było także miłości, więc dosyć szybko poddała się urokowi przyjaciela z lat dziecięcych Filipa Krzysztofa księcia Königsmarck. Romans przerwało morderstwo Filipa, bowiem plany dynastyczne nie pozwalały na kontynuację tej znajomości.
W 1662 roku wysmukły i przystojny król Anglii Karol II zawarł związek małżeński z portugalską księżniczką Katarzyną o wyjątkowo nieciekawym uzębieniu. Ku jej wielkiemu rozczarowaniu narzeczony nie umiał zrezygnować ze swej metresy, niezwykle zmysłowej, rudowłosej Barbary, lady Castlemaine. Tłumaczył to, że „nie jest ateistą, lecz nie może sobie wyobrazić, by Bóg winił człowieka za poszukiwanie odrobiny przyjemności na stronie.”
Jakże ma się to do Zeusa, najbardziej rozpustnego Boga wszechczasów, którego noc poślubna z Herą, zwaną również imieniem Junony, trwała nie mniej, nie więcej tylko trzysta lat.
Wiele władczyń przeżywało burzliwe romanse z groźnymi generałami, wytwornymi dworzaninami czy krzepkimi kardynałami. Od wieków europejscy królowie zabawiali się ze swoimi zmysłowymi faworytami i oni też podejmowali polityczne decyzje. Królowa-żona miała spełniać jedynie swój zaszczytny obowiązek wobec narodu i zapewnić dziedzictwo tronu. Nie może być towarzyszką życia władcy kobieta, która jest chora i nie może dać mu dziecka.
Napoleon Bonaparte, który miał talent do wypowiadanych słów, mówiąc o zadaniach królewskiej żony powiedział: „jestem narzędziem opatrzności. Będzie mnie mogła używać, dopóki będzie mogła spełniać plany dynastyczne. Dlatego też zamierzam poślubić łono.”
Niezaspokojona królowa poświęcała się zatem tradycyjnym zajęciom, rozdając jałmużnę biednym, a skazanym udzielając prawa łaski.
Większości z tych zdradzanych kobiet, nawet w najśmielszych snach nie przyszło do głowy, aby odwdzięczyć się niewiernemu małżonkowi i wskoczyć do łóżka z dziarskim dworakiem. Nie potrafiły obudzić namiętności w swoich mężach, ale przynajmniej zasługiwały na ich szacunek. Te drugie natomiast, kiedy otwierało się przed nimi życie dworskie, spuszczały zawstydzony wzrok na swoją robótkę i szybko odmawiały Zdrowaś Mario, aby uchronić się przed pokusą. Wiele jednak z nich po pewnym czasie wznosząc ponownie ku niebu rozmarzony wzrok z bijącym sercem rzucało różaniec na podłogę i „brało” sobie kochanka.
Ideałem, do którego miały dążyć, była oczywiście Matka Boska. Fakt, że królowa pozostawała niezamężna, wprawiało w zakłopotanie całą ówczesną Europę. Powodem, że władczyni nie wychodziła za mąż, nie była jednak ani jej oziębłość ani nimfomania. To tragiczne losy jakich za sprawą Henryka VIII doświadczyła matka Elżbiety – Anna Boleyn, a także jej macocha, spowodowały, że u ostatniej z Tudorów pojawił się trudny do przezwyciężenia lęk przed małżeństwem.
Prawda była jednak zgoła inna. Elżbieta nie ukrywała faktu, że jej wybrańcem jest lord Robert Dudley. Istniała jednak poważna przeszkoda na drodze do małżeństwa. Dudley był żonaty z Amy Robsart, jedyną córką szlachcica z prowincji, spadkobierczynią znacznej fortuny. W niedzielę 8 września 1560 roku znaleziono ją martwą w apartamencie w Cunnor Hall. Rywalka Elżbiety do korony Maria Stuart miała podobno powiedzieć, że „królowa Anglii ma zamiar poślubić swego koniuszego, który zabił własną żonę, by móc się powtórnie ożenić”. Kilka lat później Elżbieta nadała mu jednak tytuł hrabiego Leicester. Gdy chciał wykorzystać swoją władzę na dworze królewskim, spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem Elżbiety, która oświadczyła: „nikt poza mną nie będzie tu rządził”. Kolejny kochanek Elżbiety Sir Walter Releighow, będąc poddanym jej następcy króla Jakuba I został oskarżony o zdradę i stracony.
Zarzut cudzołóstwa dotyczył wielu kobiet. Pojawiły się bowiem wątpliwości, czy potomstwo pochodzi z prawego łoża, co w konsekwencji wiązało się ze zdolnością do objęcia tronu.
W roku 830 królowa Judyta, druga żona cesarza rzymskiego i króla Franków Ludwika I Pobożnego, została oskarżona o zdradę przez trzech jego synów z pierwszego małżeństwa. Nie chcieli oni dopuścić, by pod wypływem macochy starzejący się król przekazał tron jej synowi. Bracia zmusili ojca do abdykacji, a Judytę zesłali do klasztoru, skutecznie usuwając ją z drogi do władzy.
Niektóre młode żony czekające na wydarzenia nocy poślubnej ku swemu zdziwieniu stwierdzały, że nic się nie wydarzyło. Gdy w 1615 roku dręczony „tikami twarzy” król Francji i Nawary Ludwik XIII poślubił swoją kuzynkę hiszpańską księżniczkę Annę, po uczcie weselnej udał się do swoich komnat w Wersalu. Matka Maria Medycejska długo musiała go przekonywać, aby udał się do łoża królowej. Perswadowała mu, „że nie wystarczy się ożenić. Musisz pójść do swojej małżonki, która cię oczekuje”. Wiedziała, co czyni, wypowiadając te słowa, bowiem jej mąż Henryk IV, z którym zawarła związek małżeński per procura poprzez księcia de Bellegarde pozostawał w stałym związku z niebezpieczną, lecz zachwycającą kochanką Henriettą d’Entraques. Gdy w październiku 1600 roku jego przyjaciel i minister Maximilien de Béthune książę Sully oświadczył mu „Sir, wkrótce ożenimy pana…” miał odpowiedzieć „no dobrze, jeżeli nie ma innego ratunku, to dla dobra mego królestwa żenię się”. Król posłusznie położył się u boku swojej połowicy, ale szybko „wślizgnął się” w bambosze i powrócił do swoich pomieszczeń. Dopiero po 23 latach małżeństwa przyszedł na świat późniejszy Ludwik XIV. Po śmierci męża Anna przez 20 lat miała obok siebie wykształconego i sprawnego kochanka w osobie kardynała Juliusza Mazzariniego pierwszego ministra Francji.
Dla Gustawa III króla Szwecji myśl o sypianiu z kobietą była tak odrażająca, że nawet tego nie próbował ukryć. Był zdeklarowanym gejem, ale mimo to w 1766 roku poślubił księżniczkę duńską Zofię Magdalenę. Potrzebował pilnie następcy, by umocnić chwiejący się tron. Królowi nie uszło uwadze, że jego małżonka-dziewica wymienia płomienne spojrzenia ze szczególnie eleganckim dworzaninem Adolfem Fryderykiem Munchiem. Nie tylko nakłonił ich, ale zobowiązał pisemnie do nawiązania intymnego związku. W rok później Zofia Magdalena wydała na świat późniejszego Gustawa
Adolfa IV. Król był tym faktem tak zachwycony, że przychodził na posiedzenia rządu z następcą, nieślubnym synem własnej żony na ręku.
Gdy zaczniemy poszukiwać niewiernych królowych na przestrzeni stuleci, to musimy sobie uświadomić, że są dwa rodzaje władczyń; te, które same rządzą i te, które są jedynie żonami panujących władców. Jeśli królowa sama sprawowała władzę lub była przejściowo regentką, jej romanse irytowały wprawdzie dworskie elity, ale nigdy nie doprowadziło to do detronizacji.
Królowa Hiszpanii Izabela II zdradzała swojego małżonka Franciszka z wieloma mężczyznami. Książę nie mógł nic na to zaradzić i musiał się z tym faktem pogodzić. Córka Piotra Wielkiego, cesarzowa Elżbieta, która nigdy oficjalnie nie wyszła za mąż, miała wielu kochanków. Owdowiała królowa Wiktoria zakochała się w swoim osobistym służącym Johnie Brownie.
Istotną sprawą była tutaj jednak sztuka kamuflażu, bo na królewskich dworach małżonkowie mieli i mają także do dziś osobne sypialnie. W komnacie króla przebywała jego straż przyboczna, zaś u królowej damy dworu stojące na straży jej cnoty. Za niezawodną oznakę kwitnącego romansu uważano fakt, że królowa obdarza jedną ze szlachcianek szczególną sympatią, inne zaś zaniedbując. Jeżeli w godzinach prywatnych orszak dam ograniczał się do tej jednej wybranej, należało sądzić, że jest ona wtajemniczona we wszystkie osobiste sprawy.
Katarzyna Howard, piąta żona Henryka VII w 1542 roku nawiązała burzliwy flirt z dworzaninem Thomasem Culpeperem. Byłby on nie do pomyślenia bez pomocy lady Jane Rochford. Gdy dwór królewski przemieszczał się z jednej rezydencji do drugiej, ona ustalała, do którego pomieszczenia prowadzą tylne drzwi bądź ukryte schody. Przemycała nie tylko korespondencję kochanków, ale dbała ponadto, by Culpeper niezauważony przez nikogo mógł wchodzić do sypialni królowej, a także bezpiecznie ją opuszczać.
Siostra Napoleona Maria Paulina księżniczka Borghese omijała wzrokiem przenikliwe spojrzenia brata, gdy twierdziła, że z powodu słabego zdrowia musi odwiedzać różne kurorty Europy. Wprawdzie nie znalazła w nich skutecznego leku na swoje dolegliwości, ale miała za to liczne przygody miłosne.
Namiętność do żony władcy zawsze była niebezpieczna. Na początku XIV wieku małżonki trzech książąt Francji, synów króla Filipa Pięknego zostały uwiedzione przez trzech rycerzy. Księżne zostały uwięzione, a ich kochanków skazano na łamanie kołem. Kiedy obracano ich ciała, kaci jednocześnie roztrzaskiwali ich kończyny żelaznymi sztangami.
Wspomniana już Katarzyna Howard została ścięta mieczem, a jej kolejnego kochanka Francisa Derehama powieszono. Czekano, aż straci świadomość, następnie odcięto go i wykastrowano. Jego głowa zawisła na Tower Bridge, a części ciała przyczepiono do fasad okolicznych budynków.
Najstraszniejszy los spotkał jednak Rosjanina Stefana Glebowa, oficera, który miał romans z byłą królową Eudoksją, pierwszą żoną Piotra Wielkiego. Po rozwodzie z carem w roku 1698 żyła zamknięta w klasztorze. Gdy Piotr dowiedział się o tym związku, wymyślił dla Glebowa szczególną karę. Przypalano go, łamano mu żebra i wyszarpywano rozżarzonymi obcęgami kawałki ciała. Car kazał »
» wbić kochanka byłej żony na pal, ale ponieważ była zima, istniała obawa, że oficer zamarznie i zginie zbyt szybko. Konającego ubrano więc w futrzany kapelusz, palto i wysokie buty. O godzinie trzeciej po południu wbito go na pal. Stał tam wśród niewyobrażalnych cierpień do godziny wpół do ósmej następnego wieczora.

Oczywiście nie wszystkim kochankom królowych groziło niebezpieczeństwo tortur czy śmierci. Manuel de Godoy, faworyt królowej hiszpańskiej Marii Ludwiki pochodził ze starego, ale zubożałego rodu szlacheckiego. Przybył na dwór z okolic Hiszpanii, znanej z hodowli świń, przez co zyskał przydomek „El Choricero”, czyli „Handlarz Kiełbasy”. Z biegiem lat otrzymał tytuł księcia de Alcudii, a także wyróżniono go Orderem Grand pierwszej klasy, dzięki czemu przewyższał całą hiszpańską szlachtę. Otrzymał także dobra ziemskie w Granadzie, co przynosiło mu roczny dochód w wysokości miliona realów.
Kiedy młody wspomniany już w tej publikacji Giulio Mazzarini, późniejszy kardynał, w 1620 roku przegrał w karty wysoką sumę, miał wykrzyknąć wzburzony: „Ach, mężczyzna bez pieniędzy jest jak osioł”. Ale już 1643 roku, kiedy został kochankiem wdowy po królu Francji Anny, sprawującej rządy w zastępstwie nieletniego Ludwika XIV, przestał być osłem przynajmniej pod względem finansów.
Żadna królowa nie była jednak tak wspaniałomyślna w stosunku do swojego faworyta, jak owdowiała cesarzowa Katarzyna Wielka urodzona w maju 1729 roku w Szczecinie, zwana Imperatorową Wszechrosji. W ciągu 35 lat podarowała mu, przeliczając na dzisiejsze pieniądze około 2 miliardów euro w gotówce, w apanażach, pałacach, dziełach sztuki czy drogocennych meblach. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych XIX wieku pewien Anglik, który odwiedzał Petersburg nazywany „Wenecją północy” zapytał, które kanały kosztowały najwięcej. Jeden z obecnych zauważył z ironią, że nie ulega wątpliwości, iż kanał Katarzyny był najdroższy.
W przeciwieństwie do królewskich metres, które wprawdzie za kulisami sprawowały władzę polityczną, jednakże nigdy nie mogły piastować oficjalnego stanowiska w państwie, kochanków królowych ta zasada nie dotyczyła. Sir John Francis Edward Acton kierował od 1777 roku polityką Neapolu protegowany przez swoją kochankę królową Marię Karolinę. Do najbardziej utalentowanych mężów stanu Europy podczas Pierwszej Wojny Światowej należał Barbo Stirbey, kochanek królowej Rumunii Marii. Jej małżonek król Ferdynand I, człowiek słaby i o chwiejnym charakterze, przekazał mu ster władzy na czas burzliwych lat wojny, a po jego śmierci rządził Rumunią jako premier w zastępstwie młodocianego wnuka.
Ale nie każdy faworyt królowej nadawał się na stanowisko pierwszego ministra. Za zgodą swego chorego umysłowo małżonka Christiana VII Oldenburga, króla Danii, wspomniana na wstępie Karolina Matylda mianowała swego faworyta hrabiego von Struensee tajnym ministrem gabinetu. Wiedziony wielkimi społecznymi wizjami wprowadzał tak radyklane reformy, że w kraju doszło do niepokojów i spisku szlachty.
Kiedy panujący władca obdarowywał swoją faworytę drogocenną biżuterią, kochankowie królowych pragnęli otrzymywać odznaczenia za wierną służbę ojczyźnie, a w szczególności ordery wysadzane diamentami na jaskrawych, barwnych wstęgach. Wielu z nich nie widziało nawet pola bitwy, ale żądni byli przemierzania sal pałacowych z całą galaktyką świecących gwiazd i dzwoniącym metalem na piersi.
Grigorij Aleksandrowicz Potiomkin, książę Taurycki, faworyt Katarzyny II otrzymał Order św. Andrzeja, najwyższe odznaczenia rosyjskie; od Prus Order Czarnego Orła, a Polacy uhonorowali go Orderem Orła Białego. Józef II Austriacki nadał mu tytuł księcia Rzeszy Rzymskiej. Męstwo Potiomkina na polu walki, jego przenikliwość polityczna uczyniły go godnym kawalerem wszystkich tych odznaczeń. A związek obojga zaczął się prozaicznie. 9 lipca 1762 roku po przeprowadzanym zamachu stanu i obaleniu swojego męża Piotra III, kiedy dokonywała konno przeglądu gwardii, podjechał do niej nagle dwudziestodwuletni podporucznik kawalerii i zauważył, że cesarzowej brakuje pendentu, to jest pasa noszonego przez ramię do umieszczenia tam białej broni. Szarmancko wręczył jej własny. Ten gest i wspaniała sylwetka mężczyzny spowodowały, że imperatorowa przyjęła podarunek, pytając gwardzistę o nazwisko.
Wielu dostojnych gości, którzy gromadzili się przy stole biesiadnym Karoliny, księżnej Walii, byli niezadowoleni, jeżeli przyszło im siedzieć obok jej kochanka Bartolomea Pergamiego, ponieważ pochodził on z niskiego rodu. Żaden monarcha europejski nie chciał wręczyć mu orderu, o które Karolina usilnie zabiegała. W 1816 roku księżna udała się statkiem na Maltę i zapragnęła, aby jej kochanek został pasowany na rycerza Zakonu Maltańskiego. Skoro nie uzyskała tego zaszczytu, wyruszyła w dalszą podróż do Jerozolimy, gdzie założyła nowy zakon rycerski pod nazwą „Zakon św. Karoliny” i mianowała Pergamiego jego mistrzem. Na Sycylii kupiła mu majątek ziemski Franchini, dzięki któremu zyskał tytuł barona.
Ale istnieje wiele tragicznych historii na przestrzeni stuleci królewskiej niewierności, które mają również komiczne aspekty. Co robi królowa Hiszpanii Joanna, gdy podają jej wielką złotą strzykawkę, zawierającą kilka kropli nasienia małżonka impotenta, aby ją sztucznie zapłodnić? Wzięła sprawy w swoje ręce, otwierając sypialnię i wpuszczając do niej swojego atrakcyjnego kochanka.
Być może żadna koronowana kobieta nie oceniła tak trafnie bezsensowności przepychu i luksusu jak Józefina Bonaparte. W 1809 roku Napoleon rozwiódł się z czterdziestoczteroletnią cesarzową, ponieważ nie obdarzyła go potomstwem i ożenił się z osiemnastoletnią księżniczką austriacką, która w ciągu roku podarowała mu syna.
Kiedy w 1901 roku zmarła królowa Wiktoria, kobiety rozpoczęły wieloletnią walkę o równouprawnienie. Wiele z nich ukończyło studia uniwersyteckie, a sufrażystki wyszły na ulicę, aby domagać się przyznania im prawa wyborczego. Jakość życia przeciętnego obywatela w porównaniu do czasów minionych wyraźnie się polepszyła. Kobiety funkcjonowały na takim poziomie, o jakim jeszcze przed stuleciem mogli marzyć tylko królowie i królowe.
Starałem się otworzyć przed Państwem drzwi buduarów królowych i przybliżyć osoby, którym opętanym namiętnością kobiety umożliwiły polityczne kariery. Nie zapominajmy, że iskrą rozpalającą rosyjską rewolucję było uczucie carycy Aleksandry do prostego chłopa i szalonego mnicha Grigorija Rasputina – seksualnego psychopaty. W grudniu 1916 roku książę Feliks Jusupow próbował skutecznie pozbawić go życia na różne sposoby, przez kilka dni z rzędu. Ostatnie słowa należały do Rasputina, który w liście do carycy Aleksandry napisał, że nikt z jej rodziny nie przeżyje go dłużej niż dwa lata. Gdy w czerwcu 1918 roku car, jego żona i pięcioro dzieci zostało zamordowanych przez bolszewików, spełniła się jego przepowiednia.
A jeżeli kogoś z czytelników zainteresowały intrygi i namiętności minionych lat, to polecam lekturę dwóch książek francuskiej pisarki Juliette Benzone – „W łożnicach królów” oraz „W łożnicach królowych” prezentujących wielką politykę dynastyczną, cyniczne wyrachowanie, niemające granic poświęcenie, a to wszystko fantastycznie wymieszane w tyglu historii.
A na koniec taka współczesna powakacyjna dygresja. Czy PRL miał swojego Casanovę, którego postać inspiruje do dzisiaj twórców na całym świecie?
Media go uwielbiały, od rozhisteryzowanych fanek dostawał listy miłosne. Amant o zniewalającym uśmiechu, a może jednak zwykły oszust. Pewnego sierpniowego wieczoru 1977 roku, po kolejnej awanturze z matką porzucił swój rybacki kuter i w gumowcach i roboczym kombinezonie „poszedł w świat” przechodząc do historii, także tej kryminalnej.
Jerzy Kalibabka z Dziwnowa, donżuan i uwodziciel z niebywałym talentem do nawiązywania przygodnych znajomości, robiący dobre wrażenie, wzbudzający zaufanie i umiejętnie grający na uczuciach naiwnych kobiet. Przedstawiał się jako jubiler, syn ambasadora, a także sportowiec.
W Dniu Kobiet 8 marca 1984 roku skazany został przez Sąd Rejonowy w Nowym Targu na 15 lat pozbawienia wolności za oszustwa, wyłudzenia, pobicia i uwodzenie nieletnich. Uzasadnienie wyroku odczytywano przez 5 godzin. Uwięziony, nadal otrzymywał wyznania miłości, stając się komunistycznym celebrytą. Bohater sześcioodcinkowego serialu „Tulipan” reżysera Janusza Dymka i Andrzeja Swata z 1987 roku.