Święta, święta i po świętach, a prezenty zostały i czas już najwyższy się nimi zająć. Niestety…
Polska rodzina jako tradycyjna i odwieczna instytucja społeczna, na której skale Naród (chciałoby się powiedzieć wręcz „Ten Naród”) zbudowano, ma jedną podstawową cechę – spotyka się w tzw. szerokim gronie nie tylko od wielkiego dzwonu (śluby, wesela, pogrzeby, chrzciny etc.), lecz częściej – co najmniej dwa razy w roku w Święta Bożego Narodzenia i Święta Wielkiej Nocy. Obecni są wówczas nie tylko rodzice, dzieci i dziadkowie, lecz również wszyscy kuzyni z rodzinami, dalsi krewni z tymiż oraz rozliczne ciotki i wujkowie, których koligacje rodzinne owiane są mgłą niepamięci i niedomówień. Obecne są również wszelkiej maści ciotki Grażyny i wujowie Janusze. Do imienników tychże autor nie żywi niechęci, złych uczuć, czy niedobrych intencji – dostrzega jedynie, że jest do podgrupa rodzinna powszechnie identyfikowana ze względu na swoją, powiedzmy, specyfikę.
Ciż Janusze i Grażyny zwykli brać sobie za punkt honoru sprawianie wszystkim śmiesznych, wyszukanych i spersonalizowanych prezentów. Ofiarą takich stał się również Jan Maria Togowy, pochodzący z licznej rodziny, bogatej w rubaszne wujostwa i ironiczne ciotunie. Prezentów takich Jan Maria dostał aż dwa (sic!).
Zrazu pomyśli Czytelnik „Hola, hola Kolego. Wszak to książki, a nie byle jakie durnostojki, kurzołapki lub przydasię!”, lecz będzie przy tym w błędzie. Tak, to prawda – dwie książki, lecz bynajmniej nie takie, które zaspokajać mogą intelektualne potrzeby obdarowanego lub choćby sprawiać mu zwykłą czytelniczą przyjemność. Odpowiadają one bowiem wspominanym wymogom śmieszności, oryginalności i spersonalizowania. Szkopuł w tym, że są one takie jedynie dla obdarowujących.
Jednakże ad rem, jakież to są książki?
Primo, „Chichot Temidy” (Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2008, ss. 124, brak oznaczenia autora, wyd. 1, cena drukowana 9.90 zł, dalej jako „CH”).
Secundo, „Prawnicze Prawa Murphy’ego” autorstwa Arthura Blocha (Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2000, ss. 126, wyd. 1, cena drukowana 15,00 zł, dalej jako „PPM”).
Po samych tytułach zorientować się można, jaki zastosowano klucz „spersonalizowania” podarków (aspekt śmieszności i wyszukania pomińmy pobłażliwym milczeniem). Co gorsza, obdarowujący chcą zazwyczaj, z nieznanych nikomu powodów, zabawiać zebranych odczytywaniem na głos co „lepszych”, ich zdaniem, wyimków z takich „dzieł”. I tak Jan Maria Togowy wysłuchać musiał i tłumaczyć przykładowe następujące prawa (?), dowcipy (?) i anegdoty (?):
„W stanie Kalifornia (USA) prawo zabrania, aby sekretarka przebywała sam na sam z szefem w jednym pomieszczeniu.” (CH, s. 9)
„W Szwajcarii zakazane jest spłukiwanie toalety w blokach po godzinie 22.00.” (CH, s. 12)
„W stanie Dakota Północna (USA) obowiązuje zakaz trzymania łosia w przydomowej piwnicy.” (CH, s. 13)
„W Niemczech poduszka uważana jest za tak zwaną broń miękką” (CH, s. 24).
„W Blythe (Kalifornia, USA) nie wolno nosić kowbojskich bitów, jeżeli nie posiada się przynajmniej dwóch krów.” (CH, s. 28)
„W stanie Iowa (USA) jednoręki pianista musi wstępować za darmo.” (CH, s. 30)
„W Anglii samobójstwo jest klasyfikowane jako przestępstwo skarbowe.” (CH, s. 34)
„W Norfolk (Wirginia, USA) nie wolno pluć na mewy.” (CH, s. 36)
„W Eureka (Illinois, USA) mężczyźnie z wąsami nie wolno całować kobiety.” (CH, s. 42)
„W stanie Pensylwania (USA) mężczyźnie nie wolno nabyć alkoholu, zanim nie przedstawi sprzedawcy zgody podpisanej przez żonę” (CH, s 58)
„W stanie Montana (USA) zamężna kobieta nie może pójść samotnie na ryby” (CH, s. 64)
„W Memphis (Tennessee, USA) przedstawicielom słabej płci nie wolno prowadzić samochodu, jeżeli przodem nie idzie (lub nie biegnie) mężczyzna, który powiewa czerwoną flagą, aby w ten sposób ostrzegać innych kierowców i pieszych” (CH, s. 67)
„Na Florydzie (USA) jeśli zostawi się słonia przywiązanego do parkometru, opłata będzie taka sama jak za samochód.” (CH, s. 99)
„Sugestia Rothmana – Kiedy rzeczy idą źle, nie dotrzymuj im kroku.” (PPM, s. 17)
„Kanon Cannona – Doświadczenie pozwala ci robić nowe błędy zamiast starych” (PPM, s. 18)
„Prawo Griffina – Gdyby nie prawnicy, w ogóle byśmy ich nie potrzebowali.” (PPM, s. 20)
„Pierwsze prawo dyskutowania – nigdy nie spieraj się z głupcem, gdyż ludzie mogą nie zauważyć różnicy” (PPM, s. 26)
„Greena prawo dyskusji – wszystko jest możliwe, kiedy nie wiesz, o czym mówisz. (PPM, s. 28)
„Prawo przerwy obiadowej – nic tak nie przyciąga potrawy jak krawat.” (PPM, s. 31)
„Prawo Sandersona – gdzie jest pieniacz, tam znajdzie się i prawnik.” (PPM, s. 56)
„Prawo Blooma – żarty sędziego zawsze śmieszą.” (PPM, s. 63)
i tak dalej przez łącznie 250 stron obu pozycji wydawniczych.
Z jednym pozytywnym zastrzeżeniem – „W Wirginia Beach (Wirginia, USA) jeśli jest się pijanym pasażerem i kierowca również jest pijany, automatycznie zostaje się oskarżonym o prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu” (CH, s. 83). Może to jest pomysł na problem pijanych kierowców w Polsce? Pasażerowie ani sami się nie napiją, ani nie pozwolą na to kierowcy, byle uniknąć oskarżenia…
Choć cenzura w Nadwiślańskim Kraju jest konstytucyjnie zakazana, to jednak dla książek opisanego rodzaju należy jak najszybciej ją rozważyć. Tylko w ten sposób ochroni się nie tylko rozum prawniczy przed degeneracją (na brak możliwości weryfikacji prawdziwości zawartych w nich twierdzeń wskazuje już sam wydawca pierwszej z przywołanych), lecz również więzi rodzinne i spokój świątecznego pożycia. Nikt bowiem nigdy nie zrozumie kawałów „prawniczych” lub o prawnikach, a ich przytaczanie prowadzi jedynie do nieporozumień i zbędnych scysji rodzinnych.
Autor – chcąc uniknąć ewentualnych procesów sądowych o naruszenie dóbr osobistych twórców, wydawców lub autorów przywołanych książek lub ich fragmentów, jak i zarzutów zniesławienia lub zniewagi oraz innych nieprzyjemności – od razu zastrzega, że poglądy tu wyrażane mają jedynie charakter zdawkowej recenzji zachęcającej Czytelników do lektury wyżej wskazanych i dokonania samodzielnej oceny. Ocena nie musi być wszak negatywna.
Ku pamięci przyszłych pokoleń szczecińskich prawników problem dostrzegł i opisał
Mecenas Jan Maria Togowy