Jednym z nielicznych „pozytywnych skutków pandemii” wydawało się, że jest chociaż częściowa utrata akceptacji dla zjawiska przychodzenia do pracy/uczelni/szkoły jawnie chorym. W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że kichający, kaszlący, spocony od temperatury pracownik heroicznie niczym samuraj tkwiący na swym stanowisku pracy, stawiany był za wzór. Studia medyczne uczyły przyszłych lekarzy, z czym jeszcze da się przyjść na seminarium, poprzez wszelkie obostrzenia regulaminu zajęć.
Okres pandemii wydawał się nieco zmienić ten obraz, społeczeństwo zaczęło jakby mniej przychylnie patrzeć na „samurajów” w miejscu pracy.
Ze strony pacjentów w okresie letnim w gabinetach obserwuje się więcej zgłoszeń osób czułych na wszelkie odchylenia stanu zdrowia, dla których niepójście do pracy często jest poświęceniem, które są w stanie ponieść na froncie walki z chorobą infekcyjną. Jesienią natomiast aktywniejszy bywa front „walecznych samurajów Paracetamolu i Niesteroidowych Leków Przeciwzapalnych” głoszących ochrypłym głosem hasła: „Ale ja nie mogę iść na zwolnienie”. Mając wielokrotnie do czynienia z „samurajem” zacząłem zastanawiać się, z której strony powinna padać inicjatywa wystawienia zwolnienia lekarskiego, i czy lekarz może nie wystawić go na prośbę chorego?

Kto decyduje, czy wystawić zwolnienie?
Wystawienie zwolnienia lekarskiego jest zawsze decyzją lekarza badającego pacjenta, po uwzględnieniu rodzaju i warunków wykonywanej przez chorego pracy. W większości przypadków pacjenci chętnie odpowiadają na pytania o zawód, jednak może zdarzyć się, że koniecznym będzie podejrzenie danych zawartych w systemie PUE ZUS. Pamiętajmy, że każde tego typu sprawdzenie podlega odnotowaniu w systemie, niezależnie od tego czy zwolnienie zostało wystawione.
Może zdarzyć się sytuacja, że chory ewidentnie wymagający zwolnienia, po prostu sobie go nie życzy, co wtedy robić? To zależy. Ostatecznie można śmiało powiedzieć, że w momencie zgodzenia się na warunki chorego, świadomie dopuszczamy do pracy osobę do niej niezdolną. W czasie przed elektronicznymi zwolnieniami, chory mógł po prostu nie pokazać zwolnienia pracodawcy, obecnie – ze względu na system elektroniczny, nie ma takiej możliwości. Zdać się należy również na zdrowy rozsądek.
Ostatnia linia obrony
W roku 2015 doszło do tragicznego wypadku Lotu 9525 linii Germanwings, w wyniku którego śmierć poniosło 150 osób. Późniejsze śledztwo wykazało, że za katastrofę odpowiada pilot leczący się z powodu depresji. Chociaż miał on zwolnienie lekarskie, zataił je świadomie. Obecnie taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Warto jednak przytoczyć ją jako ekstremalny przykład, szczególnie w sytuacji, kiedy wiąże nas tajemnica lekarska, a odsunięcie osoby chorej od pracy poprzez wystawienie zwolnienia może być linią obrony. Przytoczony przykład jest oczywiście ekstremalny i trudno wyobrazić mi sobie ponownie taki scenariusz. Zdecydowanie prościej jest pomyśleć, że w każdym gabinecie może zdarzyć się kierowca autobusu z np. niekontrolowaną cukrzycą. Co więcej, pamiętajmy, że osoba przebywająca na zwolnieniu lekarskim więcej niż 30 dni tzw.: „ciągiem”, też musi się stawić na obowiązkowe badania u lekarza medycyny pracy przed powrotem do pracy.
Czy zwolnienie lekarskie można skrócić?
Chociaż to rzadko spotykana sytuacja, można skrócić zwolnienie lekarskie – o ile ustały przyczyny jego wystawienia wcześniej niż przewidywano podczas badania. I chociaż system nie przewiduje bezpośrednio takiej sytuacji, robi się to poprzez anulowanie poprzednio wystawionego zwolnienia i wystawienie nowego, na podstawie zwolnienia anulowanego. W takim przypadku nie należy wystawiać już dodatkowych zaświadczeń.
„Krzywa Laffera”
Nieco ponad miesiąc temu, 13 kwietnia 2026 roku, w życie weszła nowelizacja Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, która uelastyczniła podejście do kwestii realizacji zwolnień lekarskich. W dalszym ciągu osoby wykorzystujące dawne L4, (obecnie ZUS-ZLA) w sposób niezgodny z jego podstawowym przeznaczeniem, jakim jest rekonwalescencja chorobowa, narażają się na utratę prawa do zasiłku chorobowego za cały okres zwolnienia. Nowelizacja wprowadza jednak zależność stwierdzenia złamania zasad zwolnienia lekarskiego od negatywnego wpływu podejmowanej czynności na proces zdrowienia. Przykładowo, w przypadku zaburzeń nastroju, działaniem jednoznacznie wspierającym proces terapeutyczny jest aktywizacja np. poprzez powrót do życia towarzyskiego i spotkań że znajomymi, czy odpoczynku poza miastem, jednak czym innym będzie spotkanie przy kawie, a czym innym „uczta suto zakrapiana”, która z założenia ze zdrowiem nie licuje. Nowe przepisy wyłączają też z definicji pracy zarobkowej tzw. czynności incydentalne, czyli takie, których podjęcia w okresie zwolnienia od pracy wymagają istotne okoliczności, których niedopełnienie może rodzić nieadekwatne skutki, np. autoryzacja przelewów w okresie wypłat dla pracowników.
Kolejnym, w praktyce niesamowicie istotnym, jest możliwość wystawiania orzeczenia niezdolności dla jednego z wielu miejsc wykonywania pracy, o ile pełnione obowiązki nie stoją w sprzeczności z przyczyną będącą podstawą wystawienia zwolnienia lekarskiego. I tak, ortopeda ze złamaną ręką zapewne nie zdecyduje się operować, jednak będzie mógł realizować się np. jako wykładowca.
Oczywiście, nowelizacja wprowadza szerokie pole twórczości interpretacyjnej, trudno jest jednak stwierdzić, że dotychczasowe rygorystyczne przepisy skutecznie zapobiegały nadużyciom. A może to właśnie urealnienie przepisów przyczyni się do spadku przypadków nadużyć? Podobnie jak w koncepcji krzywej Laffera, wg której obniżenie stawki podatków może przyczynić się do wzrostu wpływów budżetowych? Zobaczymy.
Niezmiennie życzę zdrowia.
O autorze

Aleksander Matysiak
lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii, Sekretarz Okręgowej Rady Lekarskiej
W działach: In Gremio 183