Kilka słów o drodze Republiki Macedonii Północnej do Unii Europejskiej
Krótki cytat w tytule niniejszego artykułu to fragment hymnu Republiki Macedonii Północnej autorstwa Vlado Maleskiego z roku 1941. W czasie tym okupowana przez Bułgarię i Albanię Macedonia Wardarska (czyli teren dzisiejszej Rep. Macedonii Północnej), organizując ruch partyzancki, pobudzała tą pieśnią do działania w celu wyzwolenia spod okupacyjnego jarzma. W 2025 roku to „nowe słońce” wydaje się być coraz bardziej zamglone.
Temat członkostwa Macedonii Północnej w strukturach transatlantyckich i europejskich (NATO, Unia Europejska) to przede wszystkim trudna i wyboista droga różnych ustępstw, której konsekwencją jest chociażby obecna oficjalna nazwa kraju (nieużywana jednak powszechnie przez mieszkańców). 11 stycznia 2019 roku macedoński parlament w Skopje ratyfikował porozumienie macedońsko-greckie znad Prespy, które zostało zawarte 17 czerwca 2018 roku. Podpisanie tego dokumentu i jego późniejsze ratyfikowanie przez parlamenty w Skopje i Atenach było zakończeniem trwającego praktycznie od 1991 roku konfliktu macedońsko-greckiego. Konsekwencją tego porozumienia była m.in. właśnie nazwa państwa. Od 2019 roku (dokładnie od 12 lutego) więc Macedonia nie jest już Republiką Macedonii, która do tego czasu oficjalnie używała międzynarodowo uznawanej nazwy Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (ang. FYROM), będącej konsekwencją właśnie sporu z Grecją, ale Republiką Macedonii Północnej (mac. Република Северна Македонија). Zmiana oficjalnej nazwy państwa to niejedyna konsekwencja podpisanego nad brzegami malowniczego jeziora Prespa porozumienia. Macedonia zgodziła się na odrzucenie antycznej spuścizny Macedonii, uznając ją za dziedzictwo greckie oraz postaci Aleksandra Macedońskiego. Spowodowało to szereg, często kuriozalnych, decyzji administracyjnych. Masowo zmieniano nazwy różnych miejsc jak chociażby lotniska w stołecznym Skopje, które nosiło imię starożytnego zdobywcy i króla Macedonii z lat 336-323 p.n.e., stadionu narodowego w Skopje, czy autostrady A1, która od 2018 roku nosi nazwę „Przyjaźni”, a łączy m.in. stolicę Skopje z granicą grecką. Te olbrzymie ustępstwa, które były pewnym ciosem w tożsamość Macedończyków, wiązały się też z decyzjami ze strony greckiej. Oprócz zaakceptowania podmiotowości Macedonii i uznania Macedończyków i języka macedońskiego jako słowiańskich obywateli Macedonii, Grecja odblokowała wreszcie możliwość wstąpienia Macedonii do struktur NATO. Należy tutaj podkreślić, że to właśnie ta kwestia stanowiła główny determinant w dążeniu do historycznego porozumienia z południowym sąsiadem. Po zaledwie roku, 27 marca 2020 roku Macedonia (już Północna) stała się 30. członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Nie oznaczało to jednak, że aspiracje tego niewielkiego bałkańskiego kraju zostały zaspokojone. Celem Macedończyków stało się wejście do struktur Unii Europejskiej.

Należy uznać, że władze macedońskie konsekwentnie, i to często ponad partyjnymi podziałami, przygotowują swój kraj do wejścia do struktur europejskich. Istotne są nie tylko medializowane ustawy, ale także próba walki z korupcją (ustawa z dnia 19 stycznia 2019 roku o transparentności, czy narodowa strategia walki z korupcją z kwietnia 2021 roku), która jest silnie zakorzeniona w społeczeństwach bałkańskich i z którą borykają się również inne kraje regionu, jak Albania, Czarnogóra, czy Serbia. Na światło dzienne dostaje się jednak inny czynnik. Po załagodzeniu sporu z Grecją, która zobowiązała się również do nieblokowania członkostwa Macedonii w Unii, kolejnym problematycznym sąsiadem okazała się Bułgaria. Władze w Sofii, chociaż w 1991 roku jako jedne z pierwszych uznały niepodległość zachodniego sąsiada, domagają się z jednej strony uwzględnienia w preambule macedońskiej konstytucji bułgarskiej mniejszości, ale również zachowania własnego stanowiska wobec języka macedońskiego. Bułgarzy twierdzą bowiem, że język macedoński nie jest odrębnym językiem, a jedynie dialektem języka bułgarskiego. Sofia chce więc akceptacji dla swojego wykładu lingwistycznego, co zawarte jest w tzw. „francuskiej propozycji” z lipca 2022 roku, która miała łagodzić spór macedońsko-bułgarski. Niezależnie od wizji Macedończyków, którzy swój język uznają za w pełni niezależny i odrębny, trzeba zaznaczyć, że slawiści w większości nie mają wątpliwości, że w tym wypadku chodzi o język samodzielny.
Zastosowanie żądań strony bułgarskiej wymagałoby oczywiście kolejnej zmiany konstytucji macedońskiej i w tym miejscu trzeba cofnąć się jeszcze do lat 90-tych i przełomu XX i XXI wieku, aby zrozumieć, że w przypadku Macedonii może nie być to takie łatwe.
Wspomniana powyżej ratyfikacja porozumienia z 2018 roku i daleko idące ustępstwa na rzecz Grecji nie są bowiem jedynymi, do których władze Macedonii zostały de facto zmuszone. W 1995 roku, również za sprawą Grecji, trzeba było zmienić flagę Macedonii, która nie podobała się Grekom, gdyż odwoływała się do tradycji antycznej (w rzeczywistości wielu Macedończyków do dzisiaj jej używa) i zastąpić ją nową, zaprojektowaną przez Miroslava Grčeva, która czerpie swoją inspirację ze słów macedońskiego hymnu, a konkretnie z fragmentu znajdującego się w tytule niniejszego artykułu. Kolejne zmiany, które Macedonia musiała wprowadzić, związane były z konfliktem macedońsko-albańskim. W styczniu 2001 roku w wyniku ataku albańskich weteranów wojny kosowskiej (motywowanego względami etnicznymi, ale również ekonomicznymi) na jednostki macedońskie rozpoczęła się wojna domowa w Macedonii, której efektem było podpisanie 13 sierpnia 2001 roku tzw. umowy ochrydzkiej. Dawała ona większe swobody dla mniejszości albańskiej w Macedonii, ale zobowiązywała również władze macedońskie do uwzględnienia tych przywilejów w konstytucji. Już w samej preambule konieczne było dodanie nie tylko wzmianki o narodowości albańskiej, ale uwzględniono również turecką, wołoską, serbską, romską i bośniacką. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że mniejszość albańska w Macedonii stanowi ponad 25% wszystkich jej mieszkańców i jest po Macedończykach największą grupę narodowościową w kraju.
Wracając więc do sporu macedońsko-bułgarskiego o kwestie mniejszości i języka należy zauważyć, że kolejne decyzje wymagające daleko idących ustępstw nie są dla Macedończyków łatwe. Wyraźnie podkreślają to władze Macedonii. Minister Spraw Zagranicznych Rep. Macedonii Północnej Timčo Mucunski w wywiadzie dla kanału informacyjnego Euronews zwrócił uwagę, że jego kraj wiele już poświęcił i oczekuje, że w konflikt z Bułgarią włączy się również sama Unia Europejska, gdyż znaczenie członkostwa Macedonii w Unii Europejskiej wykracza daleko poza jej granice. W tym samym wywiadzie Mucunski ostrzega, że rosyjskie wpływy na Bałkanach są niezwykle silne i Unia dla zachowania Bałkanów w orbicie państw zachodnich i strukturach euroatlantyckich powinna bardziej zaangażować się w ich proces integracyjny. Bujar Osmani, poprzedni szef MSZ Macedonii, w 2024 roku również zwracał uwagę na ten problem. W jego słowach wypowiedzianych w czwartą rocznicę wejścia Macedonii do NATO wybrzmiała przestroga, że wojna w Ukrainie jest początkiem rosyjskiej ekspansji; dalej może być Mołdawia i właśnie obszar Bałkanów Zachodnich. Te dwie wypowiedzi korespondują zaś ze słowami szefa MSZ Serbii Djurića, który 25 września 2025 roku zadeklarował chęć zacieśnienia współpracy jego kraju z Rosją. Jak widać, obecnie mogą się decydować losy Bałkanów Zachodnich i tego, które z krajów obiorą orientację prozachodnią, a które prorosyjską.
Nakreślenie, nawet skrótowe, sytuacji na Bałkanach nasuwa więc pytanie o perspektywę czasową, kiedy Macedonia mogłaby wreszcie stać się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Nie jest to jedynie w interesie samego rządu w Skopje, czy większości mieszkańców Macedonii, ale także wspólnoty europejskiej. Mając na względzie opisane powyżej problemy z wstąpieniem do struktur NATO, a także problem relacji z Bułgarią, nie będzie zaskoczeniem, że Macedonia jest obecnie najdłużej oczekującym krajem, z którym rozpoczęto rozmowy dot. wstąpienia w struktury europejskie. Ówczesna Republika Macedonii już 22 marca 2004 roku wystąpiła z wnioskiem o wstąpienie w struktury krajów Unii Europejskiej. Wniosek ten został zaakceptowany w grudniu 2005 roku. Niemniej negocjacje dot. faktycznego wejścia kraju do UE ciągnęły się tak długo, że droga Macedonii do Unii Europejskiej może być uznana za rekordzistę, bowiem chociaż 26 marca 2020 roku (dzień przed oficjalnym uzyskaniem statutu członka NATO) Unia Europejska oficjalnie rozpoczęła rozmowy negocjacyjne z Macedonią (i Albanią), to jednak faktyczne rokowania negocjacyjne zostały rozpoczęte ponad dwa lata później – 19 lipca 2022. Oznacza to, że od złożenia wniosku do faktycznego, technicznego rozpoczęcia negocjacji, minęło aż 18 lat. Z formalnego punktu widzenia jedynie Turcja oczekuje dłużej, jednakże kraj ten przez wzgląd na wiele problemów wewnętrznych i zewnętrznych nie jest obecnie brany pod uwagę jako realny kandydat do wejścia w struktury Unii Europejskiej. Można więc uznać, że mozolna, niezwykle trudna i pełna poświęceń droga Macedonii do Unii Europejskiej rozpoczyna ostatni, wcale nie najłatwiejszy, etap. Poza wspomnianymi problemami bilateralnymi z sąsiadami, kraj nad Wardarem boryka się również z problemami wewnętrznymi. Jednym z nich jest problem wspomnianej walki z korupcją, ale również prawa osób LGBT, czy praworządność. Niemniej społeczeństwo Macedonii w większości chce wstąpić do struktur europejskich. W marcu 2025 roku skopijski Instytut Badań nad Polityką (IPIS) opublikował dane, z których wynika, że ponad 61% obywateli Macedonii chce przystąpienia ich kraju do UE. Co ciekawe, zdecydowanie większe poparcie uzyskano wśród mniejszości albańskiej (77%), niż wśród Macedończyków (55%).
Opinie ekspertów podają jako realny czas wstąpienia Macedonii w struktury UE rok 2030. Czy data ta stanie się faktem, przekonamy się w ciągu najbliższych lat. W pamięci jednak powinniśmy mieć to, że mocno zmieniająca się geopolityka niejako wymusza na nas przychylniejsze spojrzenie na kraje Bałkanów Zachodnich. Polska jako kraj graniczący z walczącą Ukrainą niewątpliwie powinna wspierać jej aspiracje unijne, ale nie możemy zapominać, że gra o przyszłość Europy toczy się również na południu – m.in. w Macedonii tak swego czasu bliskiej nam, nad Wisłą i Odrą, w której cały czas pamięć o pomocy Polski dla uchodźców macedońskich z Grecji, czy pomocy po trzęsieniu ziemi w Skopje w 1963 roku, jest żywa.