1. Jak podaje portal Wirtualna Polska, w sondażu przeprowadzonym w dniu 13 grudnia 2025 roku rząd Donalda Tuska „zdecydowanie negatywnie” oceniło aż 39% ankietowanych. Z kolei 11,5% badanych, oceniło pracę rządu „raczej negatywnie”. Jeśli chodzi o oceny negatywne, to tylko 8,7% respondentów ocenia rząd Donalda Tuska „zdecydowanie pozytywnie”. Znacznie liczniejsza jest grupa umiarkowanych zwolenników, bo 33,3% badanych oceniło rząd „raczej pozytywnie”.
Politologom pozostawiam ocenę owych społecznych ocen wyrażonych dokładnie po dwóch latach od zaprzysiężenia gabinetu. Zmilczę też, w której grupie respondentów odnotowana zostałaby moja wypowiedź w razie zadania pytania przez ankietera sondażowni. Przyznam jednak, że jawnie, a wręcz ostentacyjnie, wpisuję się w grono tych, którzy optymizm w dziedzinie naprawy wymiaru sprawiedliwości schowali głębiej, niż Jacek Jaworek skrył się przed ścigającymi go funkcjonariuszami policji.
Media nie donoszą o tym, w jaki sposób w chwili obecnej obywatele oceniają skalę realizacji obietnic wyborczych, nie znalazłem także ocen satysfakcji obywateli z tempa „przywracania praworządności”. Patrząc jednak na tempo, w jakim Ministerstwo Sprawiedliwości przywraca zasady podwyższania apanaży dla delegowanych sędziów i rozdaje synekury zwolennikom twardej „walki o praworządność”, obawiam się, że jedynym beneficjentem aktywności rządzących będzie grupka klakierów obecnej władzy. I jak zawsze bywa w podobnych sytuacjach, krewni królika.
Tfu, klakiera.
2. Rzecznik Praw Obywatelskich w swojej opinii do projektu nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa ostrzega, że z uwagi na wysoki (zwiększony wobec wcześniej przedstawionego projektu ustawy) wymóg poparcia dla kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz krótki cenzus czasowy na zebranie głosów stanowi zagrożenie transparentności procesu wyborczego i może naruszać bierne prawo wyborcze. W opinii do projektu czytamy, że „kumulacja tych ograniczeń może prowadzić do tego, że realną szansę na ubieganie się o członkostwo w KRS będą mieli wyłącznie sędziowie będący członkami największych stowarzyszeń sędziów. Będzie to stawiało w gorszej sytuacji sędziów, którzy nie korzystają z wolności zrzeszania się lub są członkami mniejszych stowarzyszeń”.
Oczywiście to nie wszystkie zastrzeżenia Rzecznika. Lista ich jest tak długa, co najmniej tak, jak lista zastrzeżeń do obecnie funkcjonującej Krajowej Rady Sądownictwa. Przesadne analizowanie wartości merytorycznej owych uwag na szczęście jest marnowaniem czasu. Nie trzeba być wyrafinowanym specjalistą od polityki, aby z góry antycypować, że wszelkie próby zmian dotyczących KRS spotkają się z reakcją Prezydenta Nawrockiego silniejszą, niż jego prawy prosty podbródkowy.
I kiedy wydawałoby się, że Minister Waldemar Żurek zostanie ze zmianami w Krajowej Radzie Sądownictwa jak Himilsbach z angielskim, obóz przywracania praworządności kreśli wizję ukonstytuowania niekonstytucyjnej Rady. Ma to być efektem transparentnego i wolnego od politycznych nacisków wyboru członków tejże spośród sędziów. O ile specjalistą od przywracania praworządności zdecydowanie nie jestem, z uporem maniaka staram się trzymać jedynego standardu, którego sędzia w Rzeczypospolitej Polskiej trzymać się może. Przyzwoitości. I właśnie ona nie pozwala mi na akceptację tego, że w zależności od zmiany (politycznych) wiatrów instytucja odsądzana od czci i wiary, w niezmienionym legislacyjnym garniturze, z dnia na dzień z Kopciuszka staje się Księżniczką.
Kiedyś zwykło się mawiać, że i kurczak zasługuje na swoje trzecie życie. Cóż, że śmierdzi, cóż że się psuje. Dzięki odpowiednim zabiegom niejeden raz wkracza na stoły. Z tym, że ja szczerze nie życzę konsumentom poczucia niestrawności, co najmniej takiego, jakie wszystkim nam towarzyszy na skutek legislacyjnej ofensywy Prawa i Sprawiedliwości. Z prawem i sprawiedliwością mającej mniej więcej tyle wspólnego, co koła gospodyń wiejskich z systemem pomocy postpenitencjarnej w Rzeczypospolitej Polskiej.
Ergo. Nieświeżego kurczaka zastąpić można nieświeżą rybą. W obliczu świąt Bożego Narodzenia nawet lepiej to brzmi. Krajowej Rady Sądownictwa bez zmian legislacyjnych zastąpić się nie da. A przynajmniej nie da zastąpić się tworem mającym znamiona przyzwoitości.
3. Nawet mniej uważny Czytelnik miał szansę zorientować się, że piszącemu te słowa łatwiej przychodzi zgorzknienie i defetyzm od radości i optymizmu. Spieszę wyjaśnić, że w dużej mierze to efekt niespecjalnie zdrowego trybu życia i ciągłej wiary w to, że zdrowy rozsądek potrafi zdziałać cuda, oczywiście zdrowy rozsądek innych ludzi, bowiem mój, w konfrontacji z prozą życia już dawno popadł w kryzys egzystencjalny, zbliżony do stanu autodestrukcji.

Nie poruszam wszakże owego autobiograficznego wątku po to, aby uzyskać wsparcie emocjonalne, a względnie kilka polecajek gabinetów psychiatrycznych. To raczej rodzaj przesłania do optymistów wszelkiej maści wierzących w powrót praworządności. Wszystkim powyżej wymienionym pragnę przypomnieć, że przywracania praworządności rozpoczął niejaki Rober Kropiwnicki, który lat temu wiele, pod auspicjami obecnie panującego Premiera zgłosił poprawkę pozwalającą na wybór DODATKOWYCH sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Poprawka przeszła, sędziów wybrano, a potem rozpoczął się prawny rollercoaster, którego zawirowania odczuwamy do dzisiaj. I nieważne czy to jajko było zepsute, czy zawiniła kura – kilkadziesiąt milionów Polaków siedzi w klatce, w której wskaźniki wzrostu gospodarczego są odwrotnie proporcjonalne do wskaźników zadowolenia z działania organów Państwa.
Patrząc na sprawczość Premiera, koncyliacyjność Prezydenta i skromność w rozdawaniu synekur krewnym królika przez Ministra Sprawiedliwości śmiem wieszczyć, że tylko wspomniany powyżej niezdrowy tryb życia daje szansę na zachowanie odpowiedniego dystansu.
Zatem… Wasze zdrowie…!
4. W zasadzie na owym toaście zamierzałem skończyć. Jak na mnie, to dosyć optymistyczny akcent, a co więcej, w obliczu Świąt Bożego Naradzenia i Nowego Roku całkiem zgrabnie wpisujący się w celebracje owych chwil. Jednak złośliwy chochlik, tkwiący gdzieś głęboko w psychice każe mi przedstawić prognozy związane z procesem przywracania praworządności na kolejny rok. Prognozy nader proste, bo nawet jeśli coś się zmieni, to tak naprawdę nie zmieni się nic. Bo tak naprawdę nikomu z rządzących na realnych zmianach nie zależy, liczą się jedynie słupki sondażowe i zdolności koalicyjne. W efekcie Rober Kropiwnicki chce przywracać praworządność w Trybunale Konstytucyjnym, Donald Tusk chce reperacji wojennych od Niemiec, Jarosław Kaczyński chce gwarancji wolności słowa, a Zbigniew Ziobro sprawiedliwego procesu sądowego, dającemu oskarżonemu szansę na obronę przed opresyjnym aparatem państwowym.
Cuda. Nieomal jak w Betlejem.
Kropka.