W ostatnich miesiącach tematyka wydawania obywateli polskich przez państwa obce celem postawienia ich przed wymiarem sprawiedliwości stała się nad wyraz aktualna. Głównie przy okazji niewydawania obywateli polskich. Dziś chciałbym jednak omówić prawne i faktyczne aspekty związane z „ekstradycją” z kierunków cieplejszych niż Węgry, a mianowicie chodzi o Zjednoczone Emiraty Arabskie i Dominikanę.
Podstawą dla rozpoczęcia procedury o wydanie osoby celem przeprowadzenia wobec niej postępowania karnego, w tym wykonawczego jest postanowienie o tymczasowym aresztowaniu albo prawomocny wyrok, którym wymierzono karę pozbawienia wolności. Art. 595 k.p.k. przewiduje natomiast możliwość zwrócenia się z wnioskiem do państwa obcego o zatrzymanie czy tymczasowe aresztowanie osoby w sytuacji, gdy organ polski dopiero zamierza złożyć wniosek o wydanie.

Co istotne, w trybie tzw. ekstradycji, niedopuszczalne jest wydanie obywatela polskiego, ale jest ono możliwe w trybie europejskiego nakazu aresztowania. Formalnie Polska zwraca się do kraju trzeciego o wydanie danej osoby na podstawie przepisów rozdziału 64 k.p.k. (art. 593 i nast.), a państwo trzecie, na podstawie jego własnych przepisów, analogicznych do tych zawartych w rozdziale 65 k.p.k. (art. 602 i nast.) wniosek rozpoznaje. Czasem jednak możliwe jest wydanie „bez żadnego trybu”.
Jednym z najbardziej znanych turystów ostatnich lat jest Paweł Szopa, twórca marki „Red is Bad”, podejrzany w tzw. aferze Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Na początku lipca 2024 roku wyjechał z Polski, a 5 sierpnia 2024 roku prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów. Następnie sąd postanowił tymczasowo go aresztować (zaocznie), a dalej wydano za nim europejski nakaz aresztowania i wreszcie 10 października 2024 roku tzw. czerwoną notę Interpol, czyli międzynarodowy list gończy. Zatrzymany został na Dominikanie 25 października 2024 roku, jednak tamtejsze organy nie wyraziły zgody na ekstradycję. Taka procedura trwałaby miesiącami, a zamiast tego władze Dominikany postanowiły deportować Pawła Szopę i już 30 października wylądował on w Warszawie.
Sebastian M. oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 (w okolicach Łodzi) wybrał Dubaj (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Wniosek o jego ekstradycję do Polski skierowano 4 października 2023 roku, a uwzględniony został dopiero wiosną 2024 roku i wówczas podejrzany Sebastian M. wylądował w Polsce 26 maja 2024 roku. Procedura trwała więc 8 miesięcy, pomimo tego że zarówno sprawa Sebastiana M. jak i Pawła Szopy były sprawami, w których wymiar sprawiedliwości usiłował pokazać swoją skuteczność.
Henryk Kania jest podejrzany o przestępstwa gospodarcze związane z działalnością Zakładów Mięsnych Henryk Kania. Został zatrzymany w Argentynie w lipcu 2020 roku. Od tego czasu wniosek o ekstradycję podejrzanego do Polski jest procedowany w ojczyźnie tanga. Wiadomo, że wiecznie to trwać nie może, bo przecież art. 101 i 102 k.k. wyznaczają granice procedowania takiego wniosku. Sytuacja jest również dotkliwa dla samego Kani, który pierwotnie przebywał w areszcie domowym, a obecnie stosowany jest względem niego środek zapobiegawczy podobny do naszego systemu dozoru elektronicznego.
Marek Falenta za zlecenie podsłuchów między innymi w restauracji „Sowa i Przyjaciele” został skazany na 2 i pół roku pozbawienia wolności. Gdy zapadło prawomocne orzeczenie, okazało się, że podsądny nie przebywa na terenie Polski. Zatrzymany został 5 kwietnia 2019 roku niedaleko Walencji. W jego sytuacji opór przed ekstradycją miał swój cel. Został wydany Polsce już 7 czerwca 2019 roku. Od zatrzymania nieprzerwanie przebywał on w hiszpańskim areszcie, stąd pobyt ów zaliczony został mu na poczet orzeczonej kary. Dlaczego to istotne? Zupełnie przypadkiem Kanał 5 brytyjskiej telewizji wraz z Netflix realizują serial dokumentalny pt. „Jak przeżyć w najcięższych więzieniach świata”. W sezonie 1 ekipa filmowa odwiedziła zakłady karne w 4 krajach: w Hondurasie, w Meksyku, na Filipinach i … w Polsce.
W dniu 30 września 2025 roku, pod Pruszkowem zostały zatrzymany Wołodymyr Żurawlow, mieszkający na stałe w Polsce obywatel Ukrainy. Do zatrzymania doszło na wniosek Niemiec, w związku z wydanym europejskim nakazem aresztowania, w związku z podejrzeniem udziału w wysadzeniu gazociągu Nord Stream 2. W dniu 17 października 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił wykonania europejskiego nakazu aresztowania, a co za tym idzie, odmówił wydania Wołodymyra Żurawlowa do Niemiec. Powodów takiej decyzji było kilka. Po pierwsze zdaniem sądu, z uwagi na brak załączenia do wniosku jakichkolwiek dowodów, nie można było ocenić czy zarzucony czyn w ogóle może stanowić podstawę do wykonania ENA. Po drugie nawet gdyby tak było, to podejrzany (przy założeniu, że popełnił zarzucony mu czyn) korzystałby z tzw. immunitetu funkcjonalnego tj. do odpowiedzialności za jego czyny, jako popełnione w ramach wojny odpowiadałoby państwo – Ukraina. Po trzecie wreszcie sąd uznał, że Niemcy nie mają jurysdykcji, bowiem do przestępstwa miało dojść na wodach międzynarodowych (w pobliżu Danii), a zaatakowanym obiektem był gazociąg należący do spółki szwajcarskiej.
Ekstradycja to trudna procedura, która w dużej mierze zależy od kwestii pozaprawnych – relacji dyplomatycznych i politycznych z państwem trzecim. Jak w przypadku Pawła Szopy sprowadzenie obywatela można zorganizować „bocznymi drzwiami”. Europejski nakaz aresztowania dotychczas charakteryzował się pewnym automatyzmem, ale może kazus Wołodymyra Żurawlowa coś zmieni? Nie zmienia to faktu, że przecież polski kodeks karny penalizuje czyny polskich obywateli również zagranicą (art. 109 k.k.), ale też czyny cudzoziemców popełnione zagranicą, ale wymierzone w Polskę, jej obywateli i osoby prawne, a nawet czyny cudzoziemców popełnione za granicą na szkodę podmiotów obcych, o ile postanowiono nie wydawać cudzoziemca, a przestępstwo zagrożone jest karą 2 lat pozbawienia wolności (art. 110 k.k.).