Teatrum iuridicum…

Przedwakacyjne wzmożenie sądowe, które da się zdefiniować prostą zależnością o charakterze odwrotnej proporcjonalności – „praca przyspiesza i jest jej więcej, gdy czasu do okresu urlopowego jest coraz mniej” – wymusza częstsze wizyty w szczecińskich sądach.

Pozwoliło to Autorowi na mimowolne podsłuchanie kilku wypowiedzi, cennych z punktu widzenia szczecińskiej anegdoty prawniczej, którą Autor chciałby zachować dla przyszłych pokoleń prawników.

Oto kilka z nich:

Mowa końcowa zmierza ku końcowi. Wieloosobowy skład orzekający i licznie zgromadzona publiczność aplikancka z utęsknieniem oczekuje końca. Mecenas XYZ, reprezentujący pozwanego, postanowił zabłysnąć celną puentą, odnosząc się do postawy i słów powódki, mówiąc:

„Wysoki Sądzie! Wyłącznie ocenie Wysokiego Sądu pozostawić mogę przesądzenie, czy słowa powódki stanowią jedynie nieokiełznany wylew rzewnych żali rozhisteryzowanej wiarołomczyni, czy niespodziewane wystąpienie z brzegów rynsztoka knajackich pomówień i półprawdy, których spodziewać się można jedynie po ex-damie nienajprzedniejszej konduity. Niezależnie jednak od tego, w ocenie pozwanego, słowa te nie mają żadnego znaczenia dla istoty i kierunku rozstrzygnięcia zawisłej przed Wysokim Sądem sprawy…”.

* * *

Również rozmowy telefoniczne na korytarzach bywają zaskakujące. Policyjna eskorta podsądnego należy do najbardziej znudzonej podgrupy zmęczonych życiem ludzi. Stąd też czas spędzany pod salą sądową nierzadko urozmaica sobie telefonem. A to filmik, a to czacik, a to zdjątko i jakoś czas upływa milej policjantowi, nie podsądnemu oczywiście. Najweselsze jednak, zwłaszcza dla nieintencjonalnych słuchaczy, są rozmowy telefoniczne policjantów o dziewczynach, czyli jak to się mówi w kręgach dyplomatycznych o „wdziękach Maryny”. 

Autor podsłuchał urywki rozmowy mundurowego z „pełnym szaszłykiem” (dla niewtajemniczonych takie miano noszą dystynkcje aspiranta sztabowego Policji; wiadomo -cztery gwiazdki na wykałaczce), który – chyba w rozmowie z kolegą – żali się „Gdzie idę? Z Maryną na dyskotekę, ale … ja sam nie wiem, co jest w moim przypadku ważniejsze – pieniądze czy perfumy…”.

* * *

„Przedposiedzenia” korytarzowe w oczekiwaniu na wywołanie rozprawy zachęcają do plotek i smalltalków klientów z pełnomocnikami. Pod salą rozpraw Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie miejsce miała taka oto rozmowa mocodawcy z pełnomocnikiem: „Malutkie ma Pan to nowe biuro, Panie Mecenasie” – zagadnął Klient. „Wie Pan, bo ja mam malutkich klientów”, odparł Pan Mecenas i po chwili dodał „Tak, tak faktycznie, ale to naprawdę nieważne, byle byli forsiaści…”.

O autorze

W działach: In Gremio 184

Przewijanie do góry