Nie ukrywam, że przygotowanie obecnej publikacji poświęconej przysłowiom, porzekadłom i maksymom prawniczym sprawiło mi trochę uzasadnionych trudności wywołanych wątpliwościami co do systematyki tej formy literackiej. Myślę, że udało mi się jednak prawidłowo rozgraniczyć je od sentencji czy aforyzmów.
Materiał skąd czerpać można przysłowia prawnicze,
Głos Sądownictwa, 1932 rok (R4 Nr 3)
na użytek prawników w treści do prawa najbliższej
jest olbrzymie.
Doszedłem po naradach sam ze sobą do wniosku, że mając ograniczone możliwości techniczne, przekażę Państwu te najbardziej lub najmniej znane. Dokonałem w niektórych przypadkach także interpretacji czy skomentowania ich treści.
Jako prawnicy, w trakcie sądowych wystąpień niejednokrotnie przywołujemy łacińskie paremie Marcusa Tulliusa Cicero bądź Luciusa Annaeusa Seneki. Widać w ich treści wyraźny wpływ kultury Hellenów. Podbój Grecji w 180 roku przed Chrystusem przyspieszył rozwój kulturalny Rzymu. Przysłowia i sentencje mieszkańców znad Tybru wskazują na ponadczasowe treści mówiące o niezmienności cech natury ludzkiej oraz ciągłości dorobku kulturowego. Na przestrzeni lat zmieniono ich formę głównie po to, aby uczynić zapis mniej „egzotyczny i obcy” dla Polaków. Posłużę się w tym miejscu terminologią obowiązującą do połowy XVIII wieku określającą ten gatunek literacki „przypowieściami”.
W felietonie przyjąłem koncepcję ukazania Czytelnikom oczywistych prawniczych prawd, które jak magiczne zaklęcia mogą przywracać naruszony ład i oswajać nas z codziennymi kłopotami.
„Prawo gorsze niż miecz” -odwołuje się do stwierdzenia, że niezależnie od wymiarów, kształtu czy też stopnia ostrości tej białej broni może być ona uznana za przedmiot niebezpieczny w rozumieniu tak kodeksu karnego, jak i kodeksu wykroczeń. Zgodnie z zasadami głoszonymi przez Biblię, każde przekroczenie granicy słusznego prawa działa jak miecz obosieczny, a na ranę zadaną nim nie ma praktycznie lekarstwa. Wiąże się to bezpośrednio z przestrogami „Nie czyń zła, aby cię zło nie pochłonęło” czy „Synu nie siej przestępstwa w bruzdy niesprawiedliwości, bo nie będziesz żął (pisownia oryginalna) jej siedmiokrotnych plonów”.
Przysłowie „Przy sądzie prawo, wyrok przy mieczu” ma podobną argumentację, również i taką, że użycie groźby jest niedopuszczalne dla uznania legalności orzeczenia. Prawnicy z Kancelarii Adwokackiej Sołtysiński, Kawecki & Ślęzak przywołali je w zakresie konieczności uznania międzynarodowego arbitrażu w umowach pomiędzy członkami Unii Europejskiej.
„Kto się wda w prawo, wnet w nim jak w błocie ugrzęźnie” to przysłowie oddaje ludzkie stany i obawy przed nieprzewidywalnością i konsekwencjami sprawowanego wymiaru sprawiedliwości. Obawy często uzasadnione nawołują do zaniechania pieniactwa oraz wskazują silniejszą i słabszą stronę procesową. Przytoczę tutaj kilka z nich oddających istotę tego minimalnego, a często i anonimowego utworu literackiego.
„Prawo jest jak pajęczyna, bąk się przebije, a na muchę wina” ma także inny wariant w części końcowej „Pan się wykręci, ugrzęźnie chudzina”. „Prawo jest jak dyszel, gdzie odwrócisz, tam pójdzie” czy „Prawo jest jak nos, dokąd pociągniesz to i w tę stronę też pójdzie”. Pojawiły się także aspekty natury materialnej, świadczące, że osoby majętne mają znacznie większe możliwości uzyskania dla siebie korzystnego orzeczenia sądowego: „Prawo bez pieniędzy, a miłość o głodzie nie smarownie chodzi”, „Prawo nie utuczy, ale rozumu nauczy”, „Kto lepiej napoi, lepiej dowodzi”, „Tyle wybiegów, ile dziur w przetaku” (przetak to rodzaj dużego okrągłego sita do ręcznego przesiewania).
Kolejna grupa przysłów oddaje klimaty prowadzonego sporu: „Lepsza słomiana zgoda niż złoty proces”, a także „Lepsze małe bezprawie niż wielki spór o to, kto ma rację w prawie”.
Adwokaci mają swoje utrwalone o nich powiedzenia, które nie zawsze są nastawione pozytywnie do naszego wizerunku czy deklaracji. Są nimi takie stwierdzenia, jak: „Głupcy i uparciuchy wzbogacają adwokata”, „Proces i adwokat – podatek na głupotę”, „Za pieniądze patron stawa, za pieniądze dobra sprawa”, „Kto na piszczałkę dał, będzie na niej grał”, „Dobry adwokat, zły sąsiad”, „Gotówka porusza język adwokata”, „Koń musi mieć nogi, a adwokat głowę, ale obu trzeba dobrze karmić do roboty”, „Dobry adwokat nigdy sam się nie sądzi”. Pozytywne spojrzenie jawi się jednak w takich porzekadłach, jak: „Prawdziwi adwokaccy mówcy dają owoce i razem z nimi kwiaty” lub „Kto ma w głowie, ten i ma w mowie”.
Cyceron będąc politykiem i kapłanem rzymskim był również, a może przede wszystkim prawnikiem. Nazywał adwokatów „Rycerzami prawa”. Nie zapomniał przy tym dodać, że „Nawet prawo nieraz potrzebuje pomocy”. Francuskie przysłowie o adwokatach mówi chyba zbyt krytycznie „Grande eloquence pen de science”, co oznacza „Wielka wymowa, ale mało wiedzy”.
Mam pełną świadomość, że zbyt licznie przywoływane w tej publikacji porzekadła mogą znużyć czytelnika. Moim celem jest i była potrzeba analizy tej formy literackiej prowadzącej do wniosku, jak my, prawnicy widzimy świat i jesteśmy postrzegani także jako zwykli ludzie.
Ignacy Krasicki w „Monachomachii” w 1778 roku pisał: „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Jak widać, prawdziwa cnota bać się nie ma czego, może co najwyżej ubolewać nad niemoralnością, nieświadomością czy nieuczciwością. Nie może się ona „niczego lękać”, gdy jest pewna własnej prawdziwości i autentyczności. To porzekadło przekłada się na inne przysłowia, które dotyczą postępowań sądowych.
„Wśród oręża milczą prawa” jest stwierdzeniem oczywistym, że użycie środków siłowych niweczy nawet najbardziej konstytucyjny i doskonale skodyfikowany system prawny. Jeden z dysydentów rosyjskich, pragnący zachować anonimowość, powiedział to jednak przewrotnie: „I wśród huku armat nie powinno milczeć prawo”. „Strzeż prawa, a prawo będzie strzegło ciebie” – jest zrozumieniem istoty szanowania praworządności. „Gdzie prawa brak, przeważa zwyczaj” – pozwala oceniać ludzkie zachowania i argumentację na poparcie własnego stanowiska. Kwintesencją prawidłowości rozstrzygnięcia sądowego jest powiedzenie: „Kto przegrywa słusznie, nie przegrywa nic” czy „Idąc do wójta, obaj się bójta”.
„Pieniądz drży przed domem sędziego i adwokata” jest pewnie odzwierciedleniem dawnych przekonań w dojściu do sprawiedliwości. Wymowne w treści i nie wymagające komentarza są powiedzenia „Jałmużnę daje się z sakiewki, a nie z sądowego wyroku” czy „Dłużnik wesoło bierze, smutno oddaje”.

„Habit nie czyni mnicha” można przenieść na grunt adwokacki, że toga nie czyni jeszcze prawnika – adwokatem. Przywdzianie togi nie sprawi, że ktoś stanie się doskonałością i osobowością Palestry, podobnie zresztą jak to, że z noszenia togi nie możemy bezwzględnie wnioskować, że mamy do czynienia z profesjonalistą. Analogiczne w treści jest zresztą powiedzenie „Broda nie czyni filozofem”. Broda miała dodawać powagi, ale często tylko na pozorach się to kończyło. Podobną wymowę ma stwierdzenie „Uboga myśl kryje się za kwiecistą mową”.
Kończąc ten szkic powierzchniowy i bardzo niepełny o prawniczych przysłowiach i porzekadłach próbowałem zrobić coś na kształt włoskiej zupy zwanej „ze 100 jarzyn”. Zostały jednak maksymy, aforyzmy i sentencje poza wiedzą kulinarną w tej materii.
Źródła, skąd można czerpać te i inne prawnicze przemyślenia na użytek codziennej praktyki, są nieograniczone. Pamiętajmy, że mądry kapłan nie karze za to, że się zgrzeszyło, lecz po to, aby ponownie nie popełnić tych samych złych uczynków. Uczmy się tego jako praktycy prowadząc sprawy naszych klientów przed różnymi sądami.
Przekształcenie przysłów jest chyba tak dawne jak i one same. Zamiast antycznych bogów i mędrców występowały wśród Polaków postacie „bardziej swojskie”. „Co wolno Jowiszowi, tego nie wolno osłowi” przekształcono w „Co wolno wojewodzie, to nie tobie kasztelanie”. Wśród studentów polonistyki krakowskiej Jagiellonki żyje do dziś jeszcze inna wersja przysłowia o Jowiszu, rozpowszechniona dzięki zdarzeniu związanemu ze słynnym slawistą i językoznawcą profesorem w latach pięćdziesiątych Kazimierzem Ignacym Nitschem. Pewnego dnia profesor wywiesił na drzwiach gabinetu ogłoszenie następującej treści „Wykład co miał się odbyć we wtorek odbędzie się w czwartek”. Studenci tylko czyhali na okazję przyłapania wykładowcy na jakimś błędzie. Nie odmówili sobie przyjemności skorygowania formy zawiadomienia. Przekreślili „co” zastępując je słowem „który”. Profesor postanowił podeprzeć się autorytetem wieszcza i napisał „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie”. Czytający ogłoszenie nie dali jednak za wygraną i dopisali pod spodem „Co wolno Mickiewiczu, to nie tobie Nietschu”. W ten sposób autentyczne przysłowie o Jowiszu i ośle zyskało jeszcze jedną polską wersję.
Zakończę ten felieton maksymą Cesarza Francuzów Napoleona Bonapartego. Gdy w lipcu 1798 roku jego flota poniosła dotkliwą porażkę w bitwie w Zatoce Abukirskiej z siłami brytyjskimi, Napoleon przebywał wraz ze swoją armią w Egipcie.
Na wieść o kryzysie politycznym i utracie poparcia dla Dyrektoriatu powrócił do Paryża, przejął władzę w dniu 9 listopada 1799 roku, przygotowując nową Konstytucję wprowadzającą Konsulat. Wypowiedział wówczas słowa: „W każdym wielkim przedsięwzięciu jest się zawsze zmuszonym pozostawić jakąś jego cząstkę przypadkowi”.
To ważny szczegół w naszej codziennej pracy, bo Richard Harris przygotowując swój poradnik dla adwokatów, mający charakter systematycznego wykładu o sztuce obrończej, napisał w 1879 roku „W badaniu po dojściu do doskonałości w sztuce zadawania pytań należy bezzwłocznie przejść do przestudiowania sztuki nie zadawania takowych”. W życiu każdego adwokata, jak uznawał, są dwa okresy – jeden, kiedy on łapie klientów i drugi, kiedy klienci go łapią. Doświadczenie, umiejętność i wiedza zaprzeczą negatywnej naszej ocenie w przysłowiach, które wcześniej przywołałem.
Dlatego nie starajmy się porzekadeł, sentencji czy przysłów stosować bezkrytycznie w trakcie wystąpień sądowych, bowiem już Konfucjusz powiedział, że „Milczenie to przyjaciel, który nigdy nie zdradza”. Wybór więc między milczeniem, a mówieniem świadczyć będzie o sile naszej argumentacji. Jak niegdyś stwierdził amerykański polityk i trzydziesty prezydent Stanów Zjednoczonych Calvin Coolidge „Jeżeli nie będziesz nic mówić, nie będą od ciebie wymagali, żebyś to powtarzał”. Powoduje to, że unikniemy składania przedwczesnych wniosków czy osądów w prowadzonej sprawie naszego klienta.
Tak naprawdę to już na zakończenie dodam, że nasz codzienny kontakt z prowadzonymi sprawami, sądem czy prokuraturą pozwala na spostrzeżenia warte odnotowania. Dlatego proces tworzenia przysłów, aforyzmów czy formowania innych myśli w formie skondensowanej wypowiedzi staje się „znakiem czasu” naszych pokoleń, którym przypadł niezależnie od wieku udział w procesie odtwarzania zniekształconego przez ostatnie lata prawa.