Sprawa, o której piszę, toczyła się przed jednym z sądów rejonowych szczecińskiej apelacji. Sędzia wyznaczył publikację wyroku na poniedziałek na godz. 8.20. Z wokandy wynikało, iż następna rozprawa jest wyznaczona na godzinę 8.30. Oprócz mnie jako obrońcy, stawił się również pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego. Obaj musieliśmy dojechać kilkadziesiąt kilometrów, a był to drugi już termin publikacyjny. Pierwszy został odwołany i sprawa toczyła się od nowa. Przewodniczący ogłosił wyrok i stwierdził, iż wyrok zapewne nie satysfakcjonuje żadnej ze stron, w związku z czym i tak będzie musiał pisać uzasadnienie pisemne. W tej sytuacji odstępuje od ustnego uzasadnienia. Wszyscy zadowoleni, że sprawa szybko się skończyła: przewodniczący nie będzie miał opóźnienia, a pełnomocnik i obrońca zdążą na następne czynności.
…
Komu są dziś potrzebne uzasadnienia orzeczeń. O potrzebie sporządzania i wygłaszania uzasadnień.Dowiedz się więcej »
W działach: In Gremio 179